//Chrześcijaństwo i islam. Czy możliwy jest dialog? cz. III

Chrześcijaństwo i islam. Czy możliwy jest dialog? cz. III

Delikatność wobec braci i szacunek względem Ksiąg

Dialog międzyreligijny Kościoła katolickiego z muzułmanami jest wielką szansą, nadzieją i wyzwaniem. Dobrze, że nasi przywódcy religijni rozmawiają ze sobą, pragną współpracować i budować wspólnie „bardziej ludzki świat”. Oni zrozumieli łagodność Proroka islamu oraz cichość i pokorę serca Jezusa uznawanego w perspektywie biblijnej za Zbawiciela świata. Spotkanie i rozmowa są zawsze lepsze niż gwałtowne polemiki i wojna. Są jednak kategorie osób, które z różnych powodów nie chcą dialogować. W tej grupie są nie tylko terroryści, różnej maści ekstremiści. Są też polemiści (często konwertyci, byli muzułmanie walczący z islamem lub byli chrześcijanie walczący z chrześcijaństwem), którzy w drugiej religii widzą tylko fałsz i zło, dzieło szatana. Są zwolennikami „teologii maczugi”, „logiki kija bejsbolowego”. Uwielbiają bić Biblią lub Koranem po głowie. Oczywiście nie dosłownie. To metafora ich wrażliwości i metodyki dialogu. Takich ludzi jest bez liku na „chrześcijańskich” i „islamskich” portalach internetowych. Wierzą, że tylko oni poznali prawdę i są w swoim mniemaniu powołani przez Boga/Allaha, aby demaskować fałsz Kościoła i Biblii lub Koranu i Proroka. W ten sam sposób krytykują też swoich współbraci z innego odłamu, szkoły bądź wyznania. Wiedzą więcej i lepiej. Apostołowie iluzji. Pierwsze, co się rzuca w oczy w zachowaniu polemistów, to instrumentalne podejście do Świętych Ksiąg, gniew i pycha. Biblia i Koran są dla nich tylko zbiorem cytatów, za pomocą których okazują swoją wyższość i rację. Nie ma w tym łagodności, pokory, życzliwości, delikatności, mądrości, roztropności, czyli tego, co jest sednem każdej prawdziwej religii i co charakteryzowało sposób postępowania Jezusa i Muhammada. Nie ma też tam zadziwienia i zachwytu nad Biblią i Koranem (już sama świadomość, że jedna czy druga Księga jest arcydziełem literatury światowej i natchnieniem dla miliardów ludzi wystarczy, aby wzbudzić w sobie minimalną pokorę i respekt względem nich!), bojaźni i miłości do piękna i transcendentnej potęgi Boskiego Objawienia, Słowa Bożego. Przypomina mi to postawę współczesnych Jezusowi i Muhammadowi wrogów ich misji, uczonych w Prawie oponentów, którzy zwalczali Mesjasza i ostatniego Proroka przy pomocy Tory, traktując instrumentalnie Słowo Boże. Również obecnie zdarza się, że chrześcijanie za pomocą Biblii zwalczają islam, muzułmanie za pomocą Koranu atakują chrześcijaństwo, a wyznawcy judaizmu za pomocą Prawa Mojżeszowego sprzeciwiają się Ewangelii Jezusa Chrystusa. Pamiętajmy, że sam szatan za pomocą Biblii kusił Jezusa na pustyni, odwodząc go od jego świętej misji, co oznacza, że istnieje demoniczna interpretacja Słowa Bożego. Również ekstremiści używają Koranu w swojej ideologii nienawiści i przemocy. Internet naszpikowany jest tysiącami argumentów za i przeciw Biblii i Koranowi. Odrzućmy ten język i styl, wchodząc na drogi pojednania i współpracy. To nie oznacza porzucenia przez Kościół ewangelizacji i misji do narodów, ani uchylania się przez Ummę od dawa (zaproszenie do islamu). Wielki Nakaz Misyjny Jezusa, aby czynić uczniów wśród wszystkich narodów i udzielać chrztu oraz muzułmańskie wzywanie do wiary w posłannictwo ostatniego Proroka pozostają na zawsze aktualne. Chodzi zatem nie o odrzucenie misyjności, lecz o zmianę stylu i postawy. Przekaz misyjny musi być pozytywny, budujący, a nie negujący i opierać się przede wszystkim na dawaniu świadectwa swojej wierze i miłości do Boga i bliźniego. Osobiście jestem przekonany, że misja Kościoła ad gentes (do narodów) i muzułmańskie wezwanie do islamu (dawa) nie mogą unieważniać prawdy o duchowym pokrewieństwie wyznawców chrześcijaństwa i islamu. Należy podkreślać głębokie związki Biblii i Koranu, społeczności Chrystusa i Muhammada, religijnych obrzędów ustanowionych przez Mesjasza i Proroka islamu, a przede wszystkim wspólnie pochylać się ze czcią i szacunkiem nad Świętymi Księgami, na nowo i głębiej odczytując ich sens i święte przesłanie w odniesieniu do siebie nawzajem, jak również – co wydaje się najważniejsze – wspólnie modlić się za siebie, odwiedzając kościoły i meczety. Dlatego bardzo podobają mi się słowa muzułmańskiego uczonego z Indonezji, Alwiego Abdurrahmana Shihaba, który stwierdził, że „islam i chrześcijaństwo jako religie Księgi mają więcej elementów wspólnych, niż są to gotowi przyznać teolodzy i myśliciele obydwu tych tradycji” oraz, że w Koranie nie ma stwierdzenia, że Szaria, święte prawo muzułmańskie, dokonuje wykorzenienia świętego Prawa Mojżesza czy Jezusa a sam Prorok postrzegał swoją wiarę jako zgodną i w pełni przystającą do przesłania Tory i Nowego Testamentu [zob. A.A. Shihab, Zadania i wyzwania na nowe tysiąclecie, „As-Salam” (2006-2007) nr 4, s. 14]. Obie Święte Księgi wyszły z tego samego Boskiego Źródła, dlatego korespondują ze sobą, prowadząc wewnętrzny dialog. Musimy jedynie usłyszeć ten głos i przestać fałszować ich znaczenie poprzez błędne interpretacje i bluźniercze używanie przeciwko sobie.

Z otwartą duszą i bez uprzedzeń

W wywiadzie-rzece z francuskim intelektualistą Dominique Woltonem papież Franciszek wyraźnie podkreślił, że Ewangelię należy czytać z otwartą duszą, bez uprzedzeń, bez gotowych idei, przyjmując jej przesłanie tak, jakbyśmy przyjmowali coś nowego, to jest bez własnej ideologii, bez „wewnętrznego tłumacza”. Tylko wtedy jest ona w stanie się przebić przez mury serca i nas poruszyć, otworzyć na obecność Boga. Jestem przekonany, że podobna postawa powinna towarzyszyć również lekturze Koranu. W tym miejscu pozwolę sobie na krótkie osobiste wyznanie: również i mnie, chrześcijanina, którego wielokrotnie poruszała Ewangelia, otwierając na obecność Boga, poruszał wewnętrznie także Koran, jego recytacja oraz muzułmańskie wezwanie do modlitwy (azan). Azan i koraniczna recytacja, odkąd pamiętam, zawsze wznosiły moje serce do Boga. Dlatego mogę zaświadczyć, że w pięknie jego recytacji i w nawoływaniach muezina jest sama boska obecność, co pozwala mi bez uprzedzeń i z zaufaniem patrzeć na islam. Pragnę też, aby w podobny sposób poruszała braci muzułmanów Ewangelia. W Kościele katolickim przeżywane wspólnotowo znaki obecności Boga ustanowione przez Chrystusa nazywa się sakramentami. Wierzymy, że Jezus ustanowił ich siedem. Poza nimi znakiem obecności Boga i narzędziem działania łaski Bożej jest Słowo Boże, ponieważ oddziaływanie Boskiej mocy (tzw. natchnienie) dotyczy nie tylko samych autorów ksiąg Starego i Nowego Testamentu w trakcie ich spisywania, lecz również natury samego tekstu natchnionego „tchnącego” Duchem Świętym. Dla mnie z powodu opisanego powyżej osobistego doświadczenia znakiem obecności Boga i słowem prawdziwe prorockim jest również przekazany przez Muhammada Koran. Do teologów lepszych ode mnie (i otwartych przynajmniej w stopniu podobnym co ja, dzięki łasce Bożej) należy określenie stosunku i rodzaju duchowego (profetycznego) „pokrewieństwa” Biblii i Koranu.

Formy dialogu międzyreligijnego

Świadome licznych przeszkód i istnienia krzywdzących opinii i stereotypów o drugiej religii i ich wyznawcach światowa wspólnota katolicka w osobie papieża, ojców soborowych, biskupów, kardynałów i świeckich oraz Umma reprezentowana przez swoich najwybitniejszych uczonych, wielkich muftich i ajatollahów oraz wielu zwykłych muzułmanów wkroczyły na drogę dialogu międzyreligijnego.

Istnieje pięć form dialogu międzyreligijnego: dialog codziennego życia, dialog wspólnych dzieł, dialog modlitwy, dialog monastyczny oraz dialog specjalistów prowadzony przez teologów i uczonych obydwu religii.

1. Dialog codziennego życia dotyczy relacji osobistych, rodzinnych, sąsiedzkich i zawodowych. Chodzi o to, aby chrześcijanie i muzułmanie wszędzie tam, gdzie żyją i pracują razem, potrafili pogłębiać więzi przyjaźni, akceptacji, zrozumienia, życzliwości, łamiąc wszelkie niepotrzebne wyznaniowe bariery, spędzając ze sobą czas w pracy, w trakcie odpoczynku, zabawy czy we wspólnym świętowaniu, dając dobre świadectwo swojej chrześcijańskiej i muzułmańskiej wierze w jedynego Boga.

2. Dialog wspólnych dzieł polega na współpracy wyznawców różnych religii mającej na celu uczynienie „świata bardziej ludzkiego”. Dotyczy wspólnej aktywności humanitarnej, charytatywnej, społeczno-kulturalnej, wychowawczej, edukacyjnej, ekonomicznej i politycznej. Jest to działalność przeciwdziałająca przemocy, wojnie, prześladowaniom za wiarę, społecznej nienawiści, bezrobociu, nędzy, głodowi, bezdomności. Dotyczy również obrony praw człowieka oraz wspierania uchodźców i migrantów.

3. Dialog modlitwy wyraża duchowe braterstwo i solidarność przed obliczem miłosiernego Boga, u którego szukamy źródła siły i inspiracji do lepszego życia, dobrego działania, wzajemnego poznania i pomocy. Musimy się za siebie modlić w domach i organizować wspólne nabożeństwa i modlitewne spotkania międzyreligijne. Sam prorok Muhammad wpuścił chrześcijan do meczetu, aby praktykowali swoje modlitwy, a współcześni papieże (Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek) wielokrotnie odwiedzali meczety, trwając tam w modlitewnym skupieniu. Wspólne zbliżanie się do Boga pozwala jeszcze głębiej zbliżyć się do siebie nawzajem. Dlatego chrześcijanie i muzułmanie powinni wspólnie modlić się do Boga, zachowując swoją tożsamość religijną. Papież Franciszek w rozmowie z Dominique Woltonem wspomniał, że w czasie swoich podróży apostolskich do krajów afrykańskich i azjatyckich wielokrotnie słyszał o regularnych wizytach muzułmanów w kościołach chrześcijańskich i wzajemnym obdarowywaniu się prezentami na Boże Narodzenie i zakończenie ramadanu. Zachęcił też, aby chrześcijanie odwiedzali częściej meczety, a nawet od czasu do czasu modlili się wspólnie z muzułmanami. Dlatego cieszy obchodzony w Polsce Dzień Islamu, w czasie którego czyta się Biblię i recytuje Koran, śpiewa psalmy, odmawia „Ojcze nasz” i modlitwę wiernych. Może nadszedł już czas, aby takie modlitewne spotkania organizować częściej w ciągu całego roku? Jestem pewien, że tak! Może już pora, aby organizować w Polsce wzorem Libanu i Jordanii chrześcijańsko-muzułmańskie nabożeństwo maryjne z okazji Uroczystości Zwiastowania Pańskiego? Zwiastowanie Maryi narodzin Mesjasza zostało opowiedziane w Biblii i Koranie. Zatem Maryja, Matka Chrystusa stanowi ważne ogniwo łączące chrześcijan i muzułmanów. W naszym maryjnym narodzie, gdzie cieszy się ona tytułem Królowej Polski, nabożeństwo to mogłoby zjednoczyć w modlitwie polskich naśladowców Jezusa i Muhammada.

4. Dialog monastyczny Kościół prowadzi z tradycjami duchowymi Azji, przede wszystkim z buddyzmem. W ramach tego dialogu spotykają się w klasztorach mnisi chrześcijańscy i buddyjscy, wymieniając się doświadczeniem medytacyjnym i dzieląc duchowością. Jednakże w islamie nie ma monastycyzmu. Jest natomiast głębia mistyki obecna w sufizmie i tradycji szyickiej. Szacuje się, że prawie 300 milionów muzułmanów związanych jest z rożnymi duchowymi ścieżkami, tarikatami, skupionych wokół bractw sufickich. Do najważniejszych należą nakszbandijja, kadirijja i czisztijja, ale jest ich znacznie więcej. Uważam zatem, że w ramach tego typu dialogu powinno dochodzić do intensywnych spotkań medytacyjnych nauczycieli sufickich oraz mnichów i zakonników chrześcijańskich, aby wspólnie dzielić się swoim doświadczeniem i praktykować w swojej obecności medytację chrześcijańską z jednej strony, jak również zikr ze strony muzułmańskiej. Oczywiście takie spotkania mają już miejsce wszędzie na świecie, również w Polsce. W tym miejscu nie można pominąć prekursorskiej działalności Andrzeja Saramowicza, propagatora tarikatu nakszbandijja i duchowości sufickiej, założyciela Polskiej Fundacji Sufich im. Dżelaladdina Rumiego. Z jego inicjatywy i współudziale szajcha z Indii już dwukrotnie odbyły się w klasztorze pallotyńskim na Karczówce w Kielcach chrześcijańsko-muzułmańskie odosobnienia medytacyjne w intencji pokoju na świecie. W tym roku planowane jest kolejne. Jestem przekonany, że modlitwa i medytacja powinny być podstawą każdego dialogu międzyreligijnego, dlatego życzyłbym sobie, aby wszystkie chrześcijańskie i muzułmańskie środowiska dialogowe włączyły się w tę szlachetną inicjatywę.

5. Dialog prowadzony przez specjalistów, to przede wszystkim dialog teologiczny, doktrynalny z udziałem teologów i filozofów obu religii. Jego celem jest gruntowne wzajemne poznanie na płaszczyźnie prawd głoszonych przez poszczególne religie. W sposób konstruktywny może być prowadzony jedynie przez ekspertów akademickich i intelektualistów, ponieważ bez gruntownego przygotowania łatwo o stereotypowe wyobrażenia o drugiej religii i przekłamania. Uczestniczą w nim również antropolodzy religii i kulturoznawcy. Niestety, przez całe stulecia zbyt często toczono niegodziwe dysputy teologiczne po obu stronach, których celem była jedynie polemika, całkowita lub częściowa dyskredytacja drugiej strony, udowodnienie jej fałszu. Takie postępowanie wymuszała zwykle ówczesna polityka minionych imperiów oraz przekonanie Kościoła (piszę o tym z bólem) o wyłącznym posiadaniu prawdy z wykluczeniem innych (tzw. ekskluzywizm teologiczny, wówczas dominujący), jak również powszechnie głoszona przez muzułmanów teza o sfałszowaniu tekstu Ewangelii przez chrześcijan. Należy zrewidować stare nawyki myślowe, którymi jesteśmy „naszpikowani” jako spadkobiercy nauczania uczonych autorytetów wychowanych na tradycjach polemicznych. Przyjmując z wdzięcznością i analizując całe bogactwo dorobku naukowego poprzednich pokoleń, musimy na nowo pochylić się nad przytaczanymi przez nich zarzutami dotyczącymi stanowiska wobec drugiej religii. Prawdą jest, że w relacjach chrześcijańsko-muzułmańskich powstało wiele ideologicznych i emocjonalnych murów, trudnych do obalenia; stereotypów ciągle wykorzystywanych przez szkodliwych polemistów z jednej i drugiej strony. Stosunek do innowierców i konwertytów, wolność sumienia i wyboru religii, zarzut szirku, rozumienie chrześcijańskiej nauki o Trójjedynym Bogu i jej relacji do tauhidu, zarzuty wobec wartości moralnej proroka Muhammada, prawdziwości Biblii i wiarygodności Koranu oraz misji Proroka islamu, rozumienie natury Chrystusa jako Boskiego Słowa („a Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”), uwierzytelnienie proroctwa Muhammada w kontekście zamknięcia kanonu biblijnego, apostolskie świadectwa o realności ukrzyżowania Jezusa i Jego zmartwychwstania, aktualność koranicznej krytyki chrześcijan, status Ewangelii w Koranie, biblijne proroctwa a Muhammad, doktrynalne związki Biblii i Koranu – oto wielkie tematy, z którymi wybitni uczeni będą musieli się na nowo zmierzyć, bez potrzeby rywalizacji i dyskredytacji. Bowiem dialog doktrynalny podejmuje zagadnienia Boga i relacji człowieka do Niego, problematykę Objawienia i proroctwa oraz moralności na drodze rozmów, wymiany poglądów, a nie polemik. Musimy dogłębnie zrozumieć specyfikę Boskiego Objawienia naszych religii: w perspektywie chrześcijańskiej niestworzone Słowo Boga staje się człowiekiem, Chrystusem i w ten sposób jednoczy się z nami w sposób doskonały („a Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”); w islamie Słowo Boga, – w dominującym nurcie także niestworzone, – staje się Księgą, Koranem arabskim, ludzką mową i w ten sposób zmienia nasze życie, prowadząc do nawrócenia. Może już pora patrzeć na siebie komplementarnie, a nie alternatywnie, skoro sam Koran potwierdza prawdziwość i aktualność Ewangelii, krytykując jedynie staroarabski tryteizm (wiara w trzech bogów), politeizm i synkretyzm, potępiając błędną naukę o Chrystusie jako drugim bogu (bożku) poza Bogiem Jedynym, co jest herezją również w Kościele katolickim? O istnieniu fałszywej, synkretycznej, politeistycznej interpretacji natury Chrystusa wśród Arabów świadczy choćby to, że w pogańskiej Al-Kabie w czasach przed islamem oprócz bałwochwalczych totemów i rzeźb arabskich bóstw był też wizerunek Maryi i Jezusa, których wliczono do panteonu 360 staroarabskich bóstw, nazywanych „synami i córkami Allaha”, co jest bałwochwalstwem i szkodliwym synkretyzmem także dla chrześcijan. Ważne jest to, aby uświadomić sobie rodzaj nauki o Chrystusie krytykowanej przez Koran. Z drugiej strony dobrze, że rozwija się katolicka teologia islamu łącząca arabskiego Proroka z Bożą obietnicą daną Abrahamowi i Hagar dotyczącą Bożego błogosławieństwa dla Izmaela i jego potomków, zapisaną w Księdze Rodzaju. Konsekwentnie może prowadzić to do uznania przez chrześcijan w Muhammadzie znaku spełnienia Bożej obietnicy zapisanej na pierwszych kartach Starego Testamentu i wreszcie potwierdzenia faktu zapowiedzi w Biblii przyjścia Proroka w potomstwie Izmaela. Zatem widzimy, że pole do dyskusji teologicznej jest ogromne i może okazać się brzemienne w skutkach.

Należy się cieszyć z postępów w dialogu, które uczyniono w ostatnich dekadach. Jednak przed nami jeszcze długa i żmudna droga, trudna do odrobienia lekcja. Wierzę, że jedyny Bóg, nasz wspólny Pan i Stwórca, uleczy nasze rany, które sobie zadaliśmy, i poprowadzi dzieło dialogu, które zapoczątkował, do końca. Ufam, że coraz więcej ludzi włączy się w to dzieło. Już dzisiaj możemy intensywnie modlić się w tej intencji.

Dialog chrześcijan i muzułmanów jest możliwy, choć nie wszyscy są gotowi go zaakceptować. Nie ma jednak innej dobrej alternatywy. Dialog ten jest koniecznością. Jest odpowiedzią na Boże wezwanie. Sobór Watykański II o islamie czy list 138 uczonych muzułmańskich do chrześcijan to zaledwie początek drogi. Wskazanie kierunku. Wierzę, że Bóg da nam swoje światło i wskaże drogi autentycznego pojednania. Przynajmniej części z nas.

Mariusz Maciak – nauczyciel, teolog, religiolog; ukończył magisterskie studia slawistyczne i teologiczne (Katolicki Uniwersytet Lubelski) oraz studia doktoranckie z zakresu teologii religii i religioznawstwa (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego)