//Chrześcijaństwo i islam. Czy dialog jest możliwy? (cz. II)

Chrześcijaństwo i islam. Czy dialog jest możliwy? (cz. II)

Trud komunikacji i grzech arogancji

Czasem trudno słucha się niektórych „nadgorliwych” wierzących. Zwłaszcza nowo nawróconych. Po obu stronach. Niestety wielu z nich ma w sobie pewien rodzaj zacietrzewienia, który jest po prostu odpychający. Na pewno każdy z nas spotkał w swoim życiu ludzi, którzy mówili nam o Bogu w sposób agresywny, arogancki, niegrzeczny, butny, poniżający swoich oponentów. Tacy ludzie nie lubią mówić o dialogu, empatii, komunikacji, miłości, lecz o „prawdzie”, ich „prawdzie”, grożąc Boską i ludzką karą tym, którzy mają inne zdanie na temat wielbienia Jedynego. I przykre jest to, że zwykle budują swoją tożsamość religijną na negacji religii dla nich „konkurencyjnej”. Gorzej, gdy tacy ludzie są imamami, księżmi czy pastorami. Sytuacja, w której tego typu nadgorliwcy głoszą swoją religię, walcząc z tą drugą, jest bardzo szkodliwa i niebezpieczna. Dla nich ukochany islam jest anty-chrześcijaństwem, a ukochane chrześcijaństwo – antyislamem. Ileż jest „chrześcijańskich” i „muzułmańskich” (także w naszej ojczyźnie!) stron internetowych prowadzonych przez tego typu „misjonarzy” i ideologów. Nie ma tam miejsca na dialog i empatię.

A jednak Bóg jest miłosierny i łaskawy, choć wymagający. On pierwszy poprzez swoje Objawienie prowadzi z nami dialog. On mówi – my słuchamy. My mówimy – On słucha. I chce, abyśmy Go w takiej postawie naśladowali. Czy potrafimy jak Jezus słuchać się nawzajem? „On wiedział, co kryje się w człowieku (J 2,25)”. Czy stać nas na taki stopień wyrozumiałości, który charakteryzował proroka Muhammada, gdy wysłuchiwał tych, którzy przychodzili do niego z rozmaitymi problemami?

Ewangelia Ewangelią, Koran Koranem, ale racja musi być tylko po naszej stronie! Ilu wierzących reprezentuje sobą taki właśnie styl? Niestety chrześcijanie i muzułmanie bardzo często nie potrafili w historii i nie potrafią obecnie sprostać wymaganiom Jezusowego Kazania na Górze czy nawoływaniom Koranu do cierpliwości, uprzejmości, dobroci i pokory. Głoszą chełpliwie i bezrefleksyjnie dogmaty wiary, nie kochając Boga i bliźnich oraz nie podejmując wewnętrznego pielgrzymowania w kierunku zdobywania prawdziwej wiedzy o drugiej stronie.

Zgadzam się z papieżem Franciszkiem, który w ostatnim (wydanym także w Polsce) wywiadzie-rzece z francuskim intelektualistą, Dominique Woltonem, stwierdził, że nie udało nam się na przestrzeni poprzednich wieków zbudować prawdziwych mostów łączących świat chrześcijański z cywilizacją muzułmańską. Były oczywiście wyjątki. Na przykład św. Franciszek z Asyżu czy Dżelaladdin Rumi – miłośnicy Boga i Jego stworzenia. Jednakże były też wojny imperialne, próby dominacji, masakry i rzezie – po obu stronach. Potężne mury braku zrozumienia autentycznych wartości bratniej religii, jej duchowości, teologii i prawa… Prawda była tylko jedna, a Bóg mógł być wyłącznie po jednej stronie. Nasz zbiorowy egoizm wyparł z serc i umysłów Boski plan zjednoczenia globalnej rodziny potomków Abrahama modlących się w kościołach i meczetach. Tych od Sary, Izaaka i Chrystusa z tymi od Hagar, Izmaela i Muhammada. I stan ten trwa aż po dzień dzisiejszy. Zapomnieliśmy, że jesteśmy duchową rodziną… Dlaczego jesteśmy z woli Boga braćmi i siostrami, a z ludzkiego wyboru – często wrogami lub przynajmniej obcymi czy ideologicznymi oponentami? Dlaczego niejednokrotnie zamieniamy nasze religie na ideologie zamiast skupić się na pielęgnowaniu osobistej relacji z Bogiem, rozwoju duchowym, intelektualnym i moralnym oraz dawaniu świadectwa żywej wiary, która bez miłości jest martwa?

Czas przełomu?

Coś jednak się zmieniło. Nie zniknął fanatyzm religijny w naszych wspólnotach i narodach, ale równocześnie ma miejsce prawdziwa, stopniowa ewolucja duchowa i intelektualna w naszych międzyreligijnych relacjach. Nie ogarnęła ona całych naszych społeczności, ale część z nas przyjęła jej ogień miłości, pokoju i wzajemnego zrozumienia. Czy iskra chrześcijańsko-muzułmańskiego duchowego i mentalnego przebudzenia rozpali nasz współczesny świat? Nie wolno nam iść za fundamentalistycznymi piewcami religii lub agresywnego sekularyzmu (po obu religijnych stronach), lecz za ludźmi wiernymi swojej tradycji i tożsamości, równocześnie otwartymi na to, co nowe i prawdziwe.

Iskrę tę w Kościele katolickim rozpalił Sobór Watykański II i ostatni papieże. Zwłaszcza Jan Paweł II i Franciszek, chociaż paradoksalnie to właśnie za pontyfikatu Benedykta XVI doszło do największego zbliżenia Kościoła katolickiego z wyznawcami islamu po wizycie papieża w Turcji i skierowaniu do niego i do innych chrześcijańskich pasterzy listu 138 uczonych muzułmańskich zatytułowanego „Jednakowe słowo dla nas i dla was” (zob. http://www.acommonword.com/).

Sobór Watykański II i Jan Paweł II o islamie

Nie chcę być gołosłownym, dlatego przytoczę kilka najważniejszych fragmentów z dokumentów soborowych i papieskich, w których Kościół podjął temat wspólnych relacji chrześcijańsko-muzułmańskich. W deklaracji Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate” można znaleźć następujące słowa: „Jeżeli więc w ciągu wieków wiele powstawało sporów i wrogości między chrześcijanami i mahometanami, święty Sobór wzywa wszystkich, aby wymazując z pamięci przeszłość szczerze pracowali nad zrozumieniem wzajemnym i w interesie całej ludzkości wspólnie strzegli i rozwijali sprawiedliwość społeczną, dobra moralne oraz pokój i wolność” (DRN 3). Podobnie brzmią słowa papieża Jana Pawła II wypowiedziane do młodzieży muzułmańskiej w Casablance w 1985 roku: „My, chrześcijanie i muzułmanie, na ogół źle rozumieliśmy się i w przeszłości czasem występowaliśmy przeciw sobie i wyczerpywaliśmy się w polemikach i w wojnach. Wierzę, że Bóg nas dziś zachęca do zmiany dawnych nawykówMamy się szanować, a także pobudzać się wzajemnie do dobrych dzieł na drodze Bożej”. W powyższych wypowiedziach możemy znaleźć jasny apel o zmianę postawy wobec siebie nawzajem, zastępując wrogość empatią, jałowe polemiki współpracą, a nieustanne walki doświadczeniem braterstwa. Co prawda, ostatni Sobór użył jeszcze ponad 50 lat temu określenia „mahometanie”, nie wiedząc o niechęci muzułmanów względem niego, niemniej jednak od tego czasu można powiedzieć o rewolucyjnej zmianie w podejściu do muzułmanów w oficjalnym nauczaniu Kościoła katolickiego. W tym samym soborowym dokumencie Kościół wyraził swój szacunek do muzułmanów „oddających cześć jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Stwórcy nieba i ziemi, Temu, który przemówił do ludzi”, docenił ich pragnienie podporządkowania się Bogu na wzór Abrahama, jak również muzułmański szacunek względem Jezusa i Maryi oraz praktyki pobożne takie jak modlitwa, post i jałmużna. Co więcej, w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” Kościół wyraził swoje przekonanie o przyporządkowaniu muzułmanów do ludu Bożego i możliwości ich zbawienia, zapewniając, że „plan zbawienia obejmuje także i tych, którzy uznają Stworzyciela, wśród nich zaś w pierwszym rzędzie muzułmanów, oni bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami Boga jedynego i miłosiernego, który sądzić będzie ludzi w dzień ostateczny” (LG 16). Powyższe dwa dokumenty Soboru oraz przemówienie Jana Pawła II w Casablance określają stosunek Kościoła do islamu i muzułmanów oraz kierunek jego refleksji i praktyki duszpasterskiej. Wszystkie pozostałe oficjalne wypowiedzi papieży – a jest już ich dzisiaj setki! – posiadają odtąd ten sam ton. Przytoczone przeze mnie marokańskie przemówienie Papieża-Polaka zawiera bardzo ważne przesłanie dotyczące wzajemnego stosunku chrześcijan i muzułmanów oraz prawdę, że jesteśmy braćmi w wierze uznającymi tego samego Boga Abrahama, o czym wielu po obu stronach zapomina: „My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych jako wierzący i jako ludzie. (…) Abraham jest dla nas tym samym wzorem wiary w Boga, poddania się Jego woli i ufności w Jego dobroć. Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga Żyjącego, Boga, który stwarza świat i swoje stworzenia doprowadza do doskonałości”.

Muzułmańskie wezwanie do dialogu

Genialną odpowiedzią sformułowaną w podobnym tonie co przemówienia papieskie jest po stronie wyznawców islamu wspomniany list 138 uczonych muzułmańskich zawierający głębokie przekonanie o istnieniu trzech wspólnych fundamentów wiary muzułmańskiej i chrześcijańskiej: jedyność Boga, miłość Boga oraz miłość bliźniego: „ Przyszłość świata zależy od pokoju pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami. Istnieje już podstawa dla tego pokoju i zrozumienia. (…) Jedyność Boga, konieczność miłowania Go i konieczność miłości bliźniego są wspólną płaszczyzną islamu i chrześcijaństwa. (…) Zatem posłuszni Świętemu Koranowi my, jako muzułmanie, zapraszamy chrześcijan, aby spotkali się z nami na podstawie tego, co jest wspólne dla nas, co jest także najbardziej fundamentalne dla naszej wiary i praktyki: na gruncie dwóch przykazań miłości.”.

Jestem przekonany, że powyższe inicjatywy i wypowiedzi wyznaczają kierunek, jaki powinni obrać wszyscy członkowie Kościoła Chrystusowego i Ummy. Towarzyszy mi głębokie przekonanie, że jest to droga, którą przygotował dla nas Miłosierny i Litościwy Bóg. Czyż jezusowe przykazanie miłości i koraniczny nakaz rozmowy z chrześcijanami i żydami („ludźmi Księgi”) w sposób uprzejmy i najpiękniejszy z możliwych nie wpisują się w logikę szczerego i życzliwego dialogu międzyreligijnego? Ależ oczywiście, że tak!

Fragmenty z Pisma Świętego i Świętego Koranu do przemyślenia i przyjęcia nawrócenia

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. (…) Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7, 12.21)”. „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,37-40).

Uprzejme słowa i przebaczenie są lepsze niż jałmużna, po której następuje obraza. Bóg jest bogaty, wspaniałomyślny!” (Sura 2,263). „Nie odwracaj z pogardą twarzy od ludzi! Nie chodź po ziemi zadufany w sobie! Zaprawdę, Bóg nie miłuje dumnych pyszałków! Niech kroki twoje będą skromne! Zniżaj swój głos! Zaprawdę, najprzykrzejszy głos to głos osłów!” (Sura 31,18-19). „Nie spierajcie się z tymi, którym została dana Księga, chyba że w piękny sposób” (Sura 29,46). „Wzywaj ku drodze twego Pana z mądrością i pięknym napomnieniem ! Rozmawiaj z nimi w najlepszy sposób! Zaprawdę, twój Pan zna najlepiej tych, którzy zeszli z Jego drogi; i On zna najlepiej tych, którzy idą drogą prostą!” (Sura 16,125). „Przemawiajcie do ludzi uprzejmie!” (Sura, 2,83).

Mariusz Maciak – nauczyciel, teolog, religiolog; ukończył magisterskie studia slawistyczne i teologiczne (Katolicki Uniwersytet Lubelski) oraz studia doktoranckie z zakresu teologii religii i religioznawstwa (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego)